Brukselska biurokracja coraz częściej unika merytorycznego dialogu
z wybranymi w demokratycznych wyborach przedstawicielami obywateli. Poseł do Parlamentu Europejskiego Piotr Müller skierował do Komisji Europejskiej szereg szczegółowych zapytań dotyczących wolności słowa w sieci, prywatności obywateli oraz kondycji europejskiej gospodarki. Odpowiedzi, które nadeszły z unijnych gabinetów, można określić krótko: to urzędnicza „mowa-trawa”, która ma na celu ukrycie braku konkretnych działań lub uniknięcie odpowiedzialności za kontrowersyjne projekty.
Nieformalne naciski na platformy pod płaszczem „dialogu”
Pierwsza z interwencji posła Müllera dotyczyła niezwykle wrażliwej kwestii, jaką jest polityka moderacji treści przez największe platformy internetowe (DSA). Eurodeputowany zapytał wprost o nieformalne kanały komunikacji, za pomocą których Komisja może wywierać wpływ na to, co wolno, a czego nie wolno publikować w sieci. Istnieje bowiem realne ryzyko, że unijni urzędnicy – poza oficjalną drogą prawną – sugerują prywatnym firmom usuwanie treści, które są legalne, ale niewygodne z politycznego punktu widzenia.
Komisja Europejska, ustami wiceprzewodniczącej Henny Virkkunen, odpowiedziała ogólnikami o „dialogu regulacyjnym” i „dobrowolnych kodeksach postępowania”.
W odpowiedzi zabrakło jakichkolwiek konkretów dotyczących tego, jak KE gwarantuje, że jej działania nie prowadzą do prewencyjnej cenzury. Zamiast jasnych mechanizmów kontroli, otrzymaliśmy zapewnienie, że system ma być „proporcjonalny”, co w praktyce pozostawia urzędnikom ogromne pole do interpretacji i nacisków.
Chat Control – uniki w sprawie prywatności milionów Europejczyków
Kolejnym obszarem, w którym Komisja Europejska stosuje strategię uników, jest budzący ogromne kontrowersje projekt „Chat Control” (CSAM). Przepisy te w swojej pierwotnej wersji zakładały możliwość masowego skanowania prywatnych wiadomości przesyłanych przez aplikacje takie jak Signal czy WhatsApp, co
w praktyce oznaczałoby koniec szyfrowanej, poufnej komunikacji. Piotr Müller zapytał o konkretny harmonogram prac oraz o to, czy KE zamierza wycofać się z rozwiązań uderzających w prywatność.
Odpowiedź komisarza Magnusa Brunnera to klasyczne przerzucanie odpowiedzialności. Komisja stwierdziła, że „trwają dyskusje”, a ostateczny kształt przepisów zależy od Rady i Parlamentu Europejskiego. Choć KE deklaruje chęć ochrony praw podstawowych, nie przedstawiła żadnych konkretnych poprawek, które realnie zabezpieczyłyby prywatną korespondencję obywateli przed inwigilacją.
– Demokracja opiera się na przejrzystości, a ta w wydaniu Komisji Europejskiej jest dziś czystą fikcją. Jeśli na konkretne pytania o wolność słowa czy bezpieczeństwo danych naszych obywateli, komisarze odpowiadają urzędniczym żargonem, to mamy do czynienia z ignorowaniem mandatu parlamentarnego. Brukselska biurokracja opanowała do perfekcji sztukę mówienia dużo, by nie powiedzieć nic, ale nie przestanę domagać się konkretów w sprawach, które bezpośrednio dotykają Polaków – mówi europoseł Piotr Müller.
Porażka gospodarcza nazwana „uproszczeniem przepisów”
Trzecie zapytanie europosła Müllera dotyczyło kondycji europejskiego sektora technologicznego, który dusi się pod ciężarem unijnych regulacji. Podczas gdy USA i Chiny budują cyfrowe potęgi, Europa skupia się na tworzeniu kolejnych barier. Eurodeputowany zapytał wprost: czy Komisja przyznaje, że dotychczasowa polityka nadmiernej regulacji była błędem i jakie straty poniosła przez nią nasza gospodarka?
W odpowiedzi Komisja Europejska po raz kolejny uciekła w nowomowę. Zamiast uderzenia się w piersi, zapowiedziano „ambitny program uproszczenia”, zaznaczając jednocześnie, że nie chodzi o deregulację. KE unika przyznania, że stworzony przez nią gąszcz przepisów jest nieskuteczny, nazywając próbę ratowania sytuacji „zapewnieniem sprawniejszych środków”. Brak rzetelnej analizy strat i opóźnień wynikających z wcześniejszej polityki Brukseli pokazuje, że urzędnicy nie zamierzają wyciągać wniosków z popełnionych błędów, które kosztują Europę utratę konkurencyjności na globalnym rynku.
Walka o standardy: List do Ursuli von der Leyen i arogancja KE
Problem z jakością odpowiedzi Komisji ma jednak charakter systemowy. W 2025 roku poseł Piotr Müller podpisał się pod listem do przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen w sprawie terminowości i rażąco niskiej jakości odpowiedzi na pytania parlamentarne. Reakcja szefowej Komisji wywołała oburzenie wśród europosłów – von der Leyen stwierdziła wprost, że „terminy wyznaczone przez Parlament Europejski w jego regulaminie wewnętrznym nie są wiążące dla Komisji”.
Piotr Müller ocenił to stanowisko jako przykład skrajnej arogancji instytucjonalnej. Zwrócił uwagę, że zasłanianie się przez KE dużą liczbą pytań nie może być usprawiedliwieniem dla omijania standardów przejrzystości.
– Parlament Europejski został wybrany przez obywateli i nie jest petentem w Komisji Europejskiej. Odpowiedzi na pytania posłów to nie jest przysługa, tylko element demokratycznej kontroli. Skoro Komisja deklaruje współpracę w duchu „sincere cooperation”, to musi respektować standardy terminowości. W przeciwnym razie obywatele mają prawo czuć, że są lekceważeni – podkreśla europoseł Piotr Müller.
Przykłady innych zapytań i odpowiedzi:
1) Ulgi we wdrażaniu AI Act – wpływ na działalność startupów technologicznych oraz małych i średnich przedsiębiorstw – https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-10-2024-002203_PL.html
2) Wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów – czy wsparcie dla Ukrainy nie stanie się wsparciem dla największych? – https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-10-2025-003851_PL.html
3) Reset technologiczny Europy: wykorzystanie potencjału sztucznej inteligencji i wsparcie dla europejskiego sektora oprogramowania – https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-10-2025-002397_PL.html
4) Absurd Komisji: niszczyć konkurencyjność stali regulacjami, a następnie ratować ją pomocą publiczną – https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-10-2025-003328_PL.html
5) Projekty obronne UE – solidarność i finansowanie – https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-10-2025-003850_PL.html

