Na Pomorzu zapowiadane są wielomilionowe inwestycje w nowoczesną diagnostykę, w tym Centrum Zaawansowanej Diagnostyki Nowotworów za ponad 68 mln zł. Jednocześnie Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku informuje pacjentów o konieczności przesuwania terminów badań TK i MRI z powodu zmian w finansowaniu świadczeń przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ. Poseł do Parlamentu Europejskiego Piotr Müller wskazuje, że sprawa pokazuje poważną sprzeczność w polityce zdrowotnej państwa.

Inwestycje są potrzebne, ale nie wystarczą

W ostatnich dniach opinii publicznej przedstawiano informacje o nowych inwestycjach w diagnostykę na Pomorzu. Jedną z nich ma być Centrum Zaawansowanej Diagnostyki Nowotworów, które ma powstać przy Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku. Wartość inwestycji przekracza 68 mln zł.

– Każda inwestycja w diagnostykę jest potrzebna. Nowoczesny sprzęt i infrastruktura mogą poprawić jakość leczenia, ale same budynki i aparaty nie rozwiążą problemu, jeśli pacjenci nie będą mieli realnego dostępu do badań – podkreśla Piotr Müller.

Pacjentom przesuwane są badania

Równolegle Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku poinformowało pacjentów o konieczności zmiany terminów badań obrazowych TK i MRI. Jak wskazano w komunikacie placówki, sytuacja jest konsekwencją zmian w sposobie finansowania badań przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia.

Problem dotyczy diagnostyki, która dla wielu pacjentów jest kluczowym etapem leczenia. Tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny są często niezbędne do postawienia diagnozy, oceny stanu zdrowia, zaplanowania terapii lub monitorowania leczenia.

– Diagnostyka obrazowa to nie jest dodatek do leczenia. To fundament skutecznej terapii. Jeśli pacjent czeka dłużej na badanie, to często później otrzymuje diagnozę, później zaczyna leczenie i ponosi większe ryzyko zdrowotne – wskazuje europoseł.

Problem systemowy, nie tylko lokalny

Zdaniem Piotra Müllera sytuacja pokazuje szerszy problem w ochronie zdrowia. Państwo może inwestować miliony złotych w nowe budynki i sprzęt, ale jeżeli jednocześnie zmienia zasady finansowania świadczeń w sposób, który prowadzi do przesuwania terminów badań, pacjent nie odczuje realnej poprawy.

– Pacjent nie leczy się komunikatem prasowym ani przecięciem wstęgi. Pacjent potrzebuje konkretnego terminu badania. Jeżeli placówka ma sprzęt i personel, ale system finansowania blokuje możliwość wykonywania badań w odpowiedniej skali, to mamy do czynienia z absurdem organizacyjnym – mówi Piotr Müller.

Pismo do Ministerstwa Zdrowia

Po komunikacie Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Piotr Müller skierował pismo do Ministerstwa Zdrowia. Zapytał w nim m.in., czy resort posiada analizy wpływu zmian finansowania na dostępność diagnostyki w regionach, czy prowadzi konsultacje z placówkami medycznymi oraz jakie działania naprawcze planuje, aby zapewnić równy dostęp do badań TK i MRI.

Europoseł podkreśla, że sprawa wymaga nie tylko odpowiedzi administracyjnej, ale konkretnych działań.

Potrzebna realna dostępność badań

Piotr Müller zapowiada dalsze monitorowanie sprawy i oczekuje od Ministerstwa Zdrowia przedstawienia konkretnych informacji dotyczących skutków zmian finansowania diagnostyki.

– Inwestycje w sprzęt i infrastrukturę mają sens tylko wtedy, gdy pacjenci mogą z nich korzystać. Dlatego pytanie do rządu jest proste: jak zamierza pogodzić wielomilionowe inwestycje w diagnostykę z decyzjami, które w praktyce wydłużają kolejki do badań? – podsumowuje Piotr Müller.