Podczas debaty w Parlamencie Europejskim nad raportem dotyczącym stanu Morza Bałtyckiego europoseł Piotr Müller stanowczo sprzeciwił się obarczaniu rybaków wyłączną odpowiedzialnością za sytuację ekologiczną akwenu. Europoseł podkreślił potrzebę wieloaspektowych działań opartych na twardych danych naukowych. Zwrócił się też wprost do Europejskiej Partii Ludowej (EPL), aby ta poparła kluczowe poprawki, które mają usunąć z dokumentu ideologiczne, szkodliwe przepisy, tak aby bronił on interesów mieszkańców regionów nadbałtyckich. Poparcie tego raportu uzależniamy od tego, czy zostaną zaakceptowane nasze poprawki.
Rybacy to nie wygodna wymówka
W swoim wystąpieniu europoseł Piotr Müller zwrócił uwagę, że Morze Bałtyckie jest akwenem wyjątkowo wrażliwym, który bezsprzecznie wymaga realnych działań naprawczych. Zauważył jednak, że polityka unijna w tym zakresie musi opierać się na faktach, a nie na szukaniu najprostszych rozwiązań kosztem ludzi morza.
– Jeśli komuś naprawdę zależy na zdrowym i zasobnym Bałtyku, to właśnie rybakom. To są ludzie, którzy od pokoleń żyją z morza, pracują w nadbałtyckich regionach i utrzymują swoje rodziny. Dlatego próba przerzucania na nich wyłącznej odpowiedzialności za stan Bałtyku to niedorzeczna wymówka – podkreślił europoseł Piotr Müller.
Prawdziwe wyzwania: wraki, drapieżniki i ścieki
Europoseł wskazał, że nowoczesna nauka dostarcza szczegółowych informacji o wielu zróżnicowanych czynnikach, które wpływają na pogarszanie się stanu ekologicznego Bałtyku. Zamiast skupiać się na jednej grupie zawodowej, Unia Europejska powinna podejść do problemu w sposób kompleksowy.
Wśród kluczowych i pomijanych dotychczas ryzyk europoseł Piotr Müller wymienił:
A) kwestię drapieżników i ich destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie stad ryb,
B) oczyszczanie dna Bałtyku z niebezpiecznych, powojennych pozostałości chemicznych i konwencjonalnych,
C) inwestycje w nowoczesną infrastrukturę oczyszczania ścieków w krajach nadmorskich.
Apel o poparcie poprawek i usunięcie politycznych zapisów
Choć w obecnej wersji raportu znalazły się postulowane przez niego kwestie oczyszczania morza czy gospodarki ściekowej, to sam dokument wciąż zawiera elementy budzące głęboki sprzeciw.
– W tym raporcie jest kilka punktów czysto politycznych, które powinny zostać bezwzględnie skasowane. Zgłosiliśmy już odpowiednie poprawki w tym zakresie. Apelujemy do Europejskiej Partii Ludowej (EPL) o ich poparcie, aby ostateczny dokument bronił interesów mieszkańców regionów nadbałtyckich i opierał się na rzetelnej nauce, a nie na politycznej ideologii – podsumował europoseł Piotr Müller.
Propozycje zmian oparte na głosie branży i nauki
Zgłoszone przez Piotra Müllera propozycje zmian miały na celu wykreślenie zapisów prowadzących do dalszego, automatycznego ograniczania rybołówstwa. Chodziło m. in. o propozycje dotyczące rygorystycznych buforów ostrożnościowych oraz rozwiązania zmierzające do badania możliwości zamykania większości łowisk.
Europoseł postulował również odejście od jednorocznych kwot połowowych na rzecz systemu wieloletniego. Takie rozwiązanie dawałoby rybakom i przetwórcom większą przewidywalność oraz możliwość planowania działalności gospodarczej w dłuższej perspektywie.
Wśród zgłoszonych propozycji znalazł się także wyraźny postulat, by przy ustalaniu kwot połowowych brać pod uwagę nie tylko cele środowiskowe, ale też sytuację społeczności przybrzeżnych. Dla wielu z nich rybołówstwo nadal pozostaje podstawą zatrudnienia, rozwoju lokalnego oraz funkcjonowania powiązanych sektorów, w tym turystyki.
– Zaproponowałem 87 poprawek opartych na zdrowym rozsądku, wytycznych polskich naukowców z Morskiego Instytutu Rybackiego i apelach rybaków oraz przetwórców. Chodziło o to, by polityka wobec Bałtyku nie była oderwana od rzeczywistości i nie odbywała się kosztem ludzi, którzy od pokoleń żyją z pracy na morzu – podkreśla Piotr Müller.
W dokumencie zabrakło miejsca na realne problemy Bałtyku
W zgłoszonych propozycjach zmian Piotr Müller zwracał również uwagę na kwestie, które w debacie o Bałtyku są często marginalizowane, choć mają fundamentalne znaczenie dla jego stanu. Chodzi przede wszystkim o potrzebę skoncentrowania się na rzeczywistych źródłach problemu, a nie na przerzucaniu odpowiedzialności wyłącznie na rybaków.
Wśród najważniejszych postulatów znalazły się:
- wsparcie finansowe dla rozbudowy infrastruktury oczyszczania ścieków, aby realnie ograniczać dopływ zanieczyszczeń do morza,
- uwzględnienie problemu awarii i przeciążeń systemów kanalizacyjnych, które mają bezpośredni wpływ na stan środowiska morskiego,
- stworzenie stałego mechanizmu finansowania mapowania i usuwania pozostałości po wojnach zalegających na dnie Bałtyku,
- zwrócenie uwagi na działania Rosji, problem przeławiania oraz aktywność tzw. floty cieni, czyli statków działających poza przejrzystymi i uczciwymi regułami rynku.
– Nie da się uzdrowić Bałtyku, jeśli pomija się jego rzeczywiste problemy. Rybacy nie odpowiadają za eutrofizację, zanieczyszczenia, zmiany klimatyczne czy nadmierną presję drapieżników. Obciążanie ich odpowiedzialnością za wszystko jest po prostu nieuczciwe i szkodliwe – zaznacza europoseł.
Przyjęty dokument uderza w połowy śledzia i szprota
Jak ocenia Piotr Müller, przyjęty w komisji PECH dokument forsuje rozwiązania radykalne i niepotrzebne, które nie mają wystarczającego oparcia w dowodach naukowych. Szczególnie krytycznie ocenia zapisy dotyczące połowów śledzia i szprota, które mają istotne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego i funkcjonowania całego sektora.
W ocenie posła dokument czyni z rybaków wygodnego winnego kryzysu Bałtyku, zamiast koncentrować się na faktycznych przyczynach problemu. Zastrzeżenia budzą również propozycje automatycznego cięcia kwot połowowych oraz bardzo restrykcyjne limity przyłowów, które mogą prowadzić do zamykania całych obszarów połowowych nawet w sytuacji, gdy zdrowe stada nadal istnieją i mogłyby być eksploatowane w sposób zrównoważony.
Teraz raport będzie przedmiotem głosowania na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego.

