Akt o usługach cyfrowych (DSA) miał przynieść przejrzystość i bezpieczeństwo w sieci. Jednak sposób jego wdrażania przez Komisję Europejską budzi coraz większe kontrowersje. Europoseł Piotr Müller skierował do Komisji Europejskiej serię pytań dotyczących nieformalnych kontaktów urzędników z cyfrowymi gigantami oraz ryzyka wpływania na moderację legalnych treści. Wystąpienie europosła ma związek z raportem Komisji Sprawiedliwości Izby Reprezentantów USA, który stawia tezę, że Komisja Europejska wywierała presję na platformowy społecznościowe w kontekście wyborów w Europie i USA.
Brak jasnych zasad dokumentowania kontaktów
W pierwszym z zapytań europoseł Piotr Müller zwraca uwagę na fundamentalny problem: brak transparentności w relacjach na linii Komisja Europejska–platformy cyfrowe. Choć decyzje Komisji kształtują debatę publiczną w całej Unii, obywatele nie mają jasnej informacji, jak dokumentowane są spotkania z przedstawicielami bardzo dużych platform internetowych (VLOP). Europoseł pyta wprost o wiążące wytyczne dotyczące archiwizacji tych interakcji oraz o to, czy Komisja zamierza wprowadzić publicznie dostępny rejestr takich kontaktów, aby wykluczyć ryzyko nieformalnych wpływów.
– Transparentność nie może być tylko sloganem używanym wobec sektora prywatnego. Jeśli Komisja Europejska chce być wiarygodnym strażnikiem cyfrowego ładu, musi najpierw sama wyjść z cienia. Każda rozmowa, która może wpłynąć na to, co miliony Europejczyków widzą w swoich mediach społecznościowych, powinna być jawna i udokumentowana – mówi europoseł Piotr Müller.
Asymetria transparentności: Inni muszą, Komisja nie?
Kolejny wątek dotyczy rażących różnic w obowiązkach informacyjnych. Podczas gdy DSA nakłada na platformy restrykcyjne wymogi publikowania raportów, działania samej Komisji pozostają poza skuteczną kontrolą demokratyczną. Europoseł Müller pyta m.in. o powody, dla których nie wprowadzono dotychczas centralnego rejestru kontaktów.
Cenzura przez „miękkie sugestie”?
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla wolności słowa jest zjawisko tzw. „regulacyjnego mrożenia”. Europoseł Piotr Müller docieka , czy Komisja wykorzystuje nieformalne kanały komunikacji do przekazywania platformom oczekiwań, które wykraczają poza literę prawa UE. Istnieje obawa, że firmy technologiczne – bojąc się kar – mogą stosować nadgorliwą moderację nawet legalnych treści.
– Musimy mieć pewność, że unijne przepisy nie stają się narzędziem do wywierania miękkiej presji na moderację legalnych treści. Granica między egzekwowaniem prawa a nieformalnym instruowaniem firm, co jest 'mile widziane’ w przestrzeni publicznej, musi być nienaruszalna. Wolność słowa nie może kończyć się tam, gdzie zaczyna się urzędnicza sugestia – zaznacza europoseł Piotr Müller.
Odpowiedź na zarzuty z USA
Ostatni wątek interwencji odnosi się do głośnego raportu Komisji Sprawiedliwości Izby Reprezentantów USA. Dokument stawia tezę, że Komisja Europejska wywierała presję na platformy internetowe w celu kształtowania polityk moderacji, co mogło wpływać na procesy wyborcze.
– Zarzuty płynące ze strony naszych amerykańskich partnerów są zbyt poważne, by przejść obok nich obojętnie. Brak jednoznacznego stanowiska Komisji w tej sprawie tylko pogłębia niepewność i osłabia zaufanie do europejskich ram prawnych. Czas na pełną jawność i twarde dowody na to, że procesy demokratyczne w Europie są wolne od zakulisowych nacisków Komisji Europejskiej. Najłatwiejszym sposobem na definitywne odrzucenie tych zarzutów jest pełna transparentność działań Komisji – podsumowuje europoseł Piotr Müller.





