Państwowy Instytut Badawczy NASK poinformował o zgłoszeniu do usunięcia kilkudziesięciu tysięcy wpisów w internecie pod pretekstem walki z dezinformacją. Europoseł Piotr Müller po otrzymaniu od instytucji niepełnej odpowiedzi, kieruje kolejne pismo i domaga się pełnej transparentności działań Ośrodka.

Wymijająca odpowiedź i zasłanianie się „informacją przetworzoną”

W marcu Piotr Müller złożył oficjalny wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej działań Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK. Poseł do Parlamentu Europejskiego zażądał m.in. szczegółowego zestawienia zgłoszeń wysyłanych do platform społecznościowych w 2025 roku z podziałem na kategorie tematyczne (np. wybory, zdrowie publiczne) oraz udostępnienia wewnętrznych kryteriów, jakimi kierowali się państwowi analitycy przy ocenie wpisów.

Odpowiedź, którą otrzymał od Instytutu, okazała się niepełna i wymijająca. NASK odmówił przekazania szczegółowego wykazu kategorii tematycznych, zasłaniając się tym, że byłaby to „informacja przetworzona”, której przygotowanie wymaga ze strony wnioskodawcy wykazania „interesu publicznego”. Z kolei w kwestii procedur kwalifikowania treści, instytut zacytował jedynie ogólne definicje unijne, całkowicie omijając temat swoich wewnętrznych standardów operacyjnych.

Dlatego wystąpiłem do NASK-u o wykaz tych treści, które uznali za dezinformację. Jednak zero zdziwienia. NASK postanowił odmówić udzielenia odpowiedzi w tym zakresie, argumentując, że to informacja przetworzona, twierdząc, że muszę wykazać interes publiczny – mówi Piotr Müller.

Wniosek o zachowanie pełnej transparentności

W odpowiedzi na informację ze strony NASK, europoseł złożył kolejne pismo do dyrekcji tej instytucji, w którym stanowczo podtrzymuje swój wniosek i wzywa do niezwłocznego przekazania pełnych danych. Wskazuje w nim twarde argumenty prawne i merytoryczne.

Jak zauważa Piotr Müller, samo wygenerowanie raportu z bazy danych według istniejących kategorii to jedynie czynność techniczna, a nie tworzenie nowej, „przetworzonej” informacji. Co więcej, ujawnienie tych danych leży w bezwzględnym interesie publicznym. 

Wolność słowa w sieci pod państwowym nadzorem?

Europoseł argumentuje również, że flagowanie treści do usunięcia z sieci to bezpośrednia ingerencja państwa w wolność wypowiedzi gwarantowaną Konstytucją RP. Brak jasnych i jawnych procedur NASK w tej sprawie rodzi ogromne ryzyko nadużyć i wykorzystywania państwowych narzędzi do walki z legalnym pluralizmem opinii czy zwykłą krytyką działań władzy. Instytut dysponujący wielomilionowym budżetem nie może opierać się na uznaniowości i musi posiadać sformalizowane procedury, których udostępnienia stanowczo żąda Müller.

Sprawa może wkrótce znaleźć swój finał na sali rozpraw.

Ten interes publiczny jest jasny, to jest kwestia ochrony wolności słowa, podstawowych wartości w każdym demokratycznym państwie. (…) A jeżeli tego nie zrobią, to po prostu spotkamy się w sądzie  zapowiada europoseł Müller.