Komisja Rybołówstwa Parlamentu Europejskiego przyjęła raport dotyczący Morza Bałtyckiego. Poseł do Parlamentu Europejskiego Piotr Müller aktywnie uczestniczył w pracach nad dokumentem, zgłaszając aż 87 poprawek opartych na postulatach polskich rybaków, przetwórców i ekspertów. Jak podkreśla europoseł, przyjęty tekst w obecnym kształcie zawiera rozwiązania, które mogą poważnie uderzyć w środowiska rybackie i przetwórcze, a jednocześnie nie odpowiadają na rzeczywiste przyczyny problemów Bałtyku.
Celem zgłoszonych propozycji zmian było usunięcie najbardziej radykalnych zapisów i wprowadzenie rozwiązań bardziej racjonalnych – takich, które uwzględniają zarówno potrzebę ochrony środowiska, jak i realia społeczno-gospodarcze regionów nadmorskich. Jak zaznacza Piotr Müller, sprawa nie jest zakończona, ponieważ dokument będzie jeszcze głosowany podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. To właśnie wtedy ponownie będzie okazja do walki o przywrócenie zdrowego rozsądku w podejściu do polityki wobec Bałtyku.
Propozycje zmian oparte na głosie branży i nauki
Zgłoszone przez Piotra Müllera propozycje zmian miały na celu wykreślenie zapisów prowadzących do dalszego, automatycznego ograniczania rybołówstwa. Chodziło m.in. o propozycje dotyczące rygorystycznych buforów ostrożnościowych oraz rozwiązania zmierzające do badania zamykania większości łowisk.
Europoseł postulował również odejście od jednorocznych kwot połowowych na rzecz systemu wieloletniego. Takie rozwiązanie dawałoby rybakom i przetwórcom większą przewidywalność oraz możliwość planowania działalności gospodarczej w dłuższej perspektywie.
Wśród zgłoszonych propozycji znalazł się także wyraźny postulat, by przy ustalaniu kwot połowowych brać pod uwagę nie tylko cele środowiskowe, ale też sytuację społeczności przybrzeżnych. Dla wielu z nich rybołówstwo nadal pozostaje podstawą zatrudnienia, rozwoju lokalnego oraz funkcjonowania powiązanych sektorów, w tym turystyki.
– Zaproponowałem 87 poprawek opartych na zdrowym rozsądku, wytycznych polskich naukowców z Morskiego Instytutu Rybackiego i apelach rybaków oraz przetwórców. Chodziło o to, by polityka wobec Bałtyku nie była oderwana od rzeczywistości i nie odbywała się kosztem ludzi, którzy od pokoleń żyją z pracy na morzu – podkreśla Piotr Müller.
W dokumencie zabrakło miejsca na realne problemy Bałtyku
W zgłoszonych propozycjach zmian Piotr Müller zwracał również uwagę na kwestie, które w debacie o Bałtyku są często marginalizowane, choć mają fundamentalne znaczenie dla jego stanu. Chodzi przede wszystkim o potrzebę skoncentrowania się na rzeczywistych źródłach problemu, a nie na przerzucaniu odpowiedzialności wyłącznie na rybaków.
Wśród najważniejszych postulatów znalazły się:
- wsparcie finansowe dla rozbudowy infrastruktury oczyszczania ścieków, aby realnie ograniczać dopływ zanieczyszczeń do morza,
- uwzględnienie problemu awarii i przeciążeń systemów kanalizacyjnych, które mają bezpośredni wpływ na stan środowiska morskiego,
- stworzenie stałego mechanizmu finansowania mapowania i usuwania pozostałości po wojnach zalegających na dnie Bałtyku,
- zwrócenie uwagi na działania Rosji, problem przeławiania oraz aktywność tzw. floty cieni, czyli statków działających poza przejrzystymi i uczciwymi regułami rynku.
– Nie da się uzdrowić Bałtyku, jeśli pomija się jego rzeczywiste problemy. Rybacy nie odpowiadają za eutrofizację, zanieczyszczenia, zmiany klimatyczne czy nadmierną presję drapieżników. Obciążanie ich odpowiedzialnością za wszystko jest po prostu nieuczciwe i szkodliwe – zaznacza europoseł.
Przyjęty dokument uderza w połowy śledzia i szprota
Jak ocenia Piotr Müller, przyjęty w komisji PECH dokument forsuje rozwiązania radykalne i niepotrzebne, które nie mają wystarczającego oparcia w dowodach naukowych. Szczególnie krytycznie ocenia zapisy dotyczące połowów śledzia i szprota, które mają istotne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego i funkcjonowania całego sektora.
W ocenie posła dokument czyni z rybaków wygodnego winnego kryzysu Bałtyku, zamiast koncentrować się na faktycznych przyczynach problemu. Zastrzeżenia budzą również propozycje automatycznego cięcia kwot połowowych oraz bardzo restrykcyjne limity przyłowów, które mogą prowadzić do zamykania całych obszarów połowowych nawet w sytuacji, gdy zdrowe stada nadal istnieją i mogłyby być eksploatowane w sposób zrównoważony.
– Przyjęty dokument pokazuje, jak łatwo ideologiczne podejście może wyprzeć naukę i zdrowy rozsądek. Obarcza się rybaków winą za zanieczyszczenia, za które nie odpowiadają, narzuca automatyczne restrykcje odrzucane przez samych badaczy i uderza w europejskie bezpieczeństwo żywnościowe, promując uzależnienie od importu – mówi Piotr Müller.
Głos rozsądku nie został wysłuchany
Jak podkreśla europoseł, zgłoszone podczas prac nad dokumentem propozycje bazowały na szerokich konsultacjach z organizacjami i związkami branżowymi z Polski. Mimo to głos środowisk rybackich, przetwórczych i eksperckich nie został odpowiednio uwzględniony.
Dodatkowe zastrzeżenia budzi także fakt, że dwa pakiety kompromisów, które najmocniej uderzają w środowiska rybackie i przetwórcze, przeszły dzięki głosom Europejskiej Partii Ludowej. W ocenie Piotra Müllera pokazuje to, że w sprawach kluczowych dla przyszłości Bałtyku i nadmorskich społeczności zabrakło odpowiedzialności oraz realnego wsłuchania się w argumenty branży.
– Głos rozsądku został odrzucony, a cenę za to mogą zapłacić społeczności nadmorskie i konsumenci. Rybacy z państw bałtyckich nie mają alternatywnych łowisk. Dla nich takie decyzje nie są abstrakcyjnym sporem politycznym, tylko pytaniem o przyszłość ich pracy, rodzin i całych lokalnych wspólnot – podsumowuje Piotr Müller.
Sprawa wróci na sesji plenarnej
Przyjęcie dokumentu przez Komisję Rybołówstwa PE nie kończy jeszcze całego procesu. Raport będzie przedmiotem dalszych prac i głosowania na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. Jak zapowiada Piotr Müller, to właśnie na tym etapie ponownie podejmie działania na rzecz przywrócenia bardziej racjonalnego i opartego na faktach podejścia do polityki wobec Morza Bałtyckiego.

